PRACA NA PLANIE- KIEROWNIK PRODUKCJI

Jakim cudem z chaosu może wyjść dzieło sztuki? Wydaje się niemożliwe, a jednak! Organizowanie produkcji filmowej, praca na planie i wszystko, co dzieje się z materiałem, gdy kamera jest już wyłączona, to coś, o czym mówi i pisze się stosunkowo rzadko. A szkoda, bo właśnie te zakulisowe kwestie są tak naprawdę najciekawsze. Ludzie, którzy tworzą ekipę filmową, to prawdziwa mieszanka charakterów i przeróżnych umiejętności, warto więc poświęcić im trochę uwagi. Jak tę masę nieprzespanych nocy zamienić w efekt, z którego każdy będzie zadowolony? Tego chyba nie wie nikt, ale może po rozmowach z różnymi pionami ekipy, jakaś idea zacznie kiełkować (a nawet, jeśli nie, to będzie po prostu ciekawie)!

Kim jest kierownik produkcji?

Dobre pytanie – sądzę, że niewiele jest osób, które tak naprawdę zna na nie odpowiedź. Co gorsze – osób świadomych wcale nie jest więcej w Szkole Filmowej, jak mogłoby się wydawać. Kierownik produkcji jest – a może bezpieczniej powiedzieć, że powinien być! – osobą, która czuwa nad wszystkim, uczestnicząc w całym procesie produkcyjnym filmu w zasadzie już od pojawienia się pierwszych wersji scenariusza aż do zamknięcia wszystkich formalności związanych z procesem tworzenia filmu. Kiedyś usłyszałam i bardzo spodobało mi się stwierdzenie, że kierownik produkcji jest w pewnym sensie filtrem, który – często wybujałe – pomysły reżysera musi skonfrontować z rzeczywistością.


Jakie zatem umiejętności powinna mieć osoba, która decyduje się na to, by zostać w przyszłości kierownikiem produkcji?

Z pewnością dużą odporność na stres! Może to okrutne, by od tego zaczynać odpowiedź na to pytanie, jednak wydaje mi się to czymś, bez czego naprawdę ciężko byłoby poradzić sobie w tej branży. Nie można być osobą, która przejmuje się czyimś krzywym spojrzeniem, drobną (lub większą) porażką, czy też stresuje ją samo kontaktowanie się z obcymi osobami. I tu kolejna ważna cecha – kierownik produkcji MUSI być ciekawy ludzi i nie może się ich bać. Jest to naprawdę niezbędne, zwłaszcza, że przy tworzeniu filmu udział bierze cały ogrom osób, z którymi trzeba nawiązać dobry kontakt. Istotne jest też to, że kierownik produkcji nie powinien bać się wielu rzeczy – może to coś w rodzaju spaczenia, jakby nie wykształciła się w nim w młodym wieku zdolność samozachowawcza, jednak jest w tym dużo prawdy. To musi być osoba, która z wypiętą piersią prze do przodu, wywarza zamknięte drzwi, wchodzi tam, gdzie wstęp mają tylko osoby upoważnione i nie przejmuje się niczym dokoła, nie będąc jednocześnie niegrzecznym. Jest jeszcze masa cech, również tych typowych, które w CV już tracą znaczenie, przez tak częste ich wymienianie, jednak trzeba przyznać, że coś w nich jest – umiejętność współpracy w grupie, praca pod presją czasu (o zgrozo, jak bardzo jest to prawdziwe! – wszystko jest potrzebne na gwałt, na wczoraj), kreatywność, czy umiejętności perswazyjne. Ta ostatnia cecha jest chyba równie ważna, jak odporność na stres i oczywiście łączy się ze zdolnością „dogadania się” z każdym – kierownik produkcji musi umieć porozmawiać zarówno z napompowanym biznesmenem, jak i z prostym ochroniarzem osiedla (nie zakładam oczywiście, że każdy biznesmen jest napompowany, a każdy ochroniarz prosty, jednak czasem stereotypy muszą się pojawić, by łatwiej było coś zobrazować! ☺). Tak, czy inaczej, niesamowicie ważne jest wkupywanie się w czyjeś łaski – w skrócie chodzi o to, że kierownik produkcji musi dać się lubić! Jeśli to się uda, to naprawdę da się załatwić wszystko. Od siebie dodam jeszcze jedno, ale już ostatnie, by przesadnie nie rozwijać odpowiedzi na to pytanie – uważam, że ważne jest to, by w tym fachu być po trochu niepoprawnym optymistą. Myślę, że może być to trochę naiwne spojrzenie, ale ono bardzo ułatwia życie – naprawdę warto zakładać, że ludzie są dobrzy i przychylni, bo – mimo tego, jak wychowuje nas dzisiejsza popkultura – chyba tak jest! Jest masa osób, które umieją pomóc zupełnie bezinteresownie, poświęcić swój czas jedynie (a może właśnie aż!) dla rozrywki i sprawić, że powstanie coś fantastycznego. Takie myślenie bardzo pomaga, polecam!


Jak wygląda praca kierownika produkcji?

To trzeba kochać! Jeśli jest inaczej, to ta praca będzie jedynie stresem i jedną wielką nieprzespaną nocą. W praktyce studenckiej jednak, praca przy filmie zaczyna się dla nas już momentu, gdy przychodzi do nas roztrzęsiony reżyser, który napisał scenariusz (a może nawet narysował storyboard, czego życzę każdemu!) i teraz – a to feler – nie wie, co robić, bo gdzie on znajdzie małe rude dziecko, siedemdziesięcioletnią tancerkę, starą fabrykę, czy jeżdżące autobusy rodem z PRL-u. Wtedy zaczyna się okres numer jeden, czyli pierwsza panika. Praca kierownika produkcji jest wtedy na poły byciem matką, która pocieszy, że wszystko się uda, zaraz się to załatwi, ale też na poły byciem mocno stąpającym po ziemi realistą, który od razu z marszu mówi, że dziecko nie musi być rude, że można będzie to jakoś załatwić inaczej, że tancerka wcale nie musi mieć siedemdziesiątki, stara fabryka być faktycznie fabryką, a autobus jechać, tylko można to ograć w inny sposób. Wtedy zaczyna się etap numer dwa – ekscytacja. Wszystko zaczyna wychodzić, dużo rzeczy udaje się znaleźć, nawet dziecko okazuje się być naturalnie rude. Wtedy warto, by ten etap przedłużać jak się tylko da, bo daje on bardzo dużo energii i motywacji do działania. Nie ma jednak co się oszukiwać, że ile byśmy się nie starali, nie potrwa on aż do zdjęć – w końcu zaczyna się etap numer trzy, czyli seria niefortunnych zdarzeń. Dziecko ma nagle – tak z dnia na dzień! – rumień na twarzy i nie może zagrać, fabrykę wczoraj zburzyli i przepraszają, że nie uprzedzili, ale szef się nie dogadywał z zespołem i nikt tego nie wiedział, autobus pojedzie, ale nie wtedy, kiedy chcemy, tylko za trzy miesiące, a siedemdziesięcioletnia tancerka skręciła kostkę. Wtedy wracamy do etapu numer jeden i wszystko zaczyna się od początku, ale z dużo mniejszą ilością czasu, więc nie starcza go, by ponowić etap trzeci, a w jego miejsce wejdzie etap czwarty, czyli zdjęcia. Kończąc tę pisaną pół żartem, ale trochę pół serio, historyjkę, chcę pokazać, że praca kierownika produkcji polega na tym, że zawsze trzeba być na wszystko przygotowanym i mieć w rękawie plan B (a nawet C i D, jeśli się uda!). Zapewniam jednak, że często etap trzeci wcale nie jest aż tak dramatyczny, a uczucie, gdy film się uda i wszyscy są zadowoleni bije na głowę wszystkie nieprzespane noce, godziny rozmów przez telefon, jeżdżenia po mieście i załatwiania rzeczy niemożliwych.

Foto: Jakub Skłodowski


Czemu akurat kierownictwo produkcji?

Mam chyba po prostu skłonności sadystyczne, to tyle. ☺ A tak poważnie – to jest naprawdę fantastyczna sprawa. Nie wiem, gdzie – no może oprócz pracy kosmetyczek i fryzjerek – można spotkać taki wachlarz ludzi i z tyloma z nich się poznać. Poza tym, ciekawe jest to, że praca kierownika produkcji uczy naprawdę rzeczy, o których nikomu by się nie śniło – jak zrobić śnieg w lecie, czy skąd wziąć nieużywaną deskę guzikową do starej windy. Kierownictwo produkcji jest bardzo specyficznym zawodem – trochę artystycznym, ale też bardzo praktycznym ze względu na ilość formalności, którym trzeba sprostać. Niemniej jednak, jeśli ktoś wie, że świat filmu jest dla niego, ale zawody stricte filmowe są zbyt dużą odpowiedzialnością i nie poradzi sobie z presją twórczą, a ma w sobie wyżej wymieniane przez mnie cechy i opis pracy go nie odrzuca, to może właśnie ta praca jest dla niego!

 

 


Autor: Magdalena Knapczyńska

Studentka Warszawskiej Szkoły Filmowej na specjalizacji Organizacja produkcji filmowej i telewizyjnej oraz filologii polskiej na Uniwersytecie Warszawskim.

Heart2Art  

Dorota Kowalska

Magdalena Knapczyńska

Grzegorz Raubo

Justyna Kolbuch

Edyta Girgiel


ZNAJDŹ NAS:


BĄDŹ NA BIEŻĄCO