KOSTIUMY W TELEDYSKACH

Sztuka kocha romanse. Szczególnie te w swoich kręgach. Nie ma się więc co dziwić, że artyści różnych mediów regularnie łączą swoje siły, aby stworzyć coś unikatowego. Moda i krótkie formy wizualne uwielbiają przesadzać. Są ulotne, angażują odbiorcę jedynie na chwilę – w konsekwencji muszą jak najszybciej sobą zainteresować, a ich przekaz musi być łatwy. Taką łatwość można uzyskać dzięki wizualnym metaforom, spektakularności i skrajnościom. Teledyski i kostiumy wabią widza plastycznością. A to pozwala zaangażowanym artystom szarżować w swoich wizjach.

 
O czym pierwszym myślimy, gdy słyszymy „Cleo”? Stroje ludowe w nowoczesnym wydaniu. Chociaż utwór pochodzi z 2013 roku, a artystka zdążyła zrealizować kolejne projekty, to właśnie „My Słowianie” ciągle tkwi nam w pamięci. Oprócz chwytliwej melodii i warstwy lirycznej to właśnie kostiumy przyczyniły się do sukcesu teledysku. Połączenie ludowych wzorów ze streetwearowym fasonem dało olśniewający efekt – cytowanym przez wszystkich, podziwianym, a ostatecznie pomogło pojechać Cleo na Eurowizję.

 

źródło: www.youtube.com/watch?v=rr1DSgjhRqE 


Często kostiumy grają drugie skrzypce – są bohaterem drugiego planu, trochę niezauważanym, ale wywierającym wpływ na wszystko wokół. Jak w teledysku „Królowa łez” Agnieszki Chylińskiej. Przez cały czas trwania klip artystka próbuje wpasować się w grupę mężczyzn. W tym celu nosi neutralny strój, który ociera się o androgeniczność. Puenta teledysku została spotęgowana przez konfrontację jej luźnych t-shirtów z obcisłą, wydekoltowaną bluzką drugiej bohaterki. Gdyby nie ta delikatna, ale znacząca różnica w kostiumach utwór nie wybrzmiałby tak silnie.


Teledysk może pozwolić sobie na więcej niż kino, tak samo jako haute couture względem mody pret-a-porter. Światy, koncepcje i estetyki ciągle się mieszają. Widać to na przykładzie „Chokera” MIYO i Bedoesa. Cyberpunk rodem z „Łowcy androidów” spotyka kicz „Miami Vice”. Zaskakujące, ale okazuje się, że ocieranie się o karykaturalność może być w dobrym guście.

 

źródło: www.youtube.com/watch?v=xHlpei0Zsa4&list=PLzX_JTvISxqOOX2RZkx3DgJV3oFPfljXY


Można by sądzić, że w teledyskach najważniejsza jest gwiazda i utwór muzyczny. Jednak o jego sukcesie – artystycznym i komercyjnym – świadczy również poziom pozostałych składowych klipu. Parodie, bale karnawałowe, reklamy – to one ciągle cytują kultowe elementy popkultury. Widzimy rogi z włosów – myślimy Sarsa. Geometryzm i futuryzm to Brodka, a kombinezon w kolorze millenial pink to Taco Hemingway w „Tamagochi”.

 

źródło: ckis.stary.sacz.pl/sarsa/ 

 mat. prasowe


Kostium w teledysku ma silną moc sprawczą, nie możemy bagatelizować jego wpływu na popularność piosenki. Moda zawsze żyła z brzemieniem „sztuki drugiej kategorii”, ale udowadnia, że może wnieść język filmowy na wyższy poziom. Dodając coś od siebie ubogaca go, a za tym podnosi jego wartość artystyczną. A to dodatkowo niesie za sobą popularność.


Autor: Grzegorz Raubo

Grzegorz Raubo- scenograf, kostiumograf, filmoznawca.

W 2016 roku ukończył Filmoznawstwo i kulturę mediów na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obronił się z wynikiem bardzo dobrym pracą „Spektakularny spektakl. Scenografia w Trylogii Czerwonej Kurtyny Baza Luhrmanna”.

Uwielbia projekty Johna Galliano i Alexandra McQueena, kocha cyberpunk oraz estetykę kampową. Marzy o współpracy z Bazem Luhrmannem oraz Davidem Lynchem, a w przyszłości chce zaprojektować scenografię do filmu na miarę Piątego elementu Luca Bessona.

W wolnych chwilach szyje, ogląda filmy o zombie oraz śledzi każda produkcję z Nicole Kidman.

Heart2Art  

Dorota Kowalska

Magdalena Knapczyńska

Grzegorz Raubo

Justyna Kolbuch

Edyta Girgiel


ZNAJDŹ NAS:


BĄDŹ NA BIEŻĄCO