DRABINA DO KARIERY

Z samego rana Facebook wyświetlił mi przypomnienie o tym, co robiłam dokładnie rok temu. Otóż, byłam w zespole agencji marketingowej (określaliśmy ją mianem butiku kreatywnego). Rok temu byłam strategiem oraz koordynującą relacje z klientami i generalnym ogarniaczem biurowym. Mimo swobody jaką dawał mi zespół czułam, że jestem w klatce... złotej klatce.

 

Odejście z firmy było równie uwalniające, co przerażające. Zamiast cieszyć się z pierwszej WŁASNEJ decyzji, obrzuciłam się mnóstwem pytań o przyszłość, o to jak sobie teraz poradzę (jakbym tego nie słyszała od wszystkich wokół). Na myśl o rozmowach kwalifikacyjnych dostawałam spazmów…

 

Zrobiłam sobie 2 miesięczną przerwę dla siebie. Czytałam, sprzątałam, wysypiałam się za wszystkie lata studiów i celebrowałam każdą chwilę ze sobą. Wreszcie miałam czas na uporządkowanie swojego życia, tak jak do tej pory porządkowałam agencyjne biuro. Zadawałam sobie setki pytań dotyczących mojej kariery.

 

Muszę tutaj wspomnieć, że w branży marketingu od pierwszego wykładu na studiach ustalany jest szlak pracy… pewnego rodzaju drabina sukcesu, którą powinien pokonać każdy ambitny marketingowiec. Praca w korporacji zagranicznych, przeskakiwanie ze stołka na wyższy stołek, żyłowanie się, bo przecież “mam co wpisać do CV” i generalne rotacje pomiędzy biurowcami w Mordorze (dzielnica biurowców w Warszawie). Początkowo tego rodzaju współzawodniczenie wydawało mi się fajne. Jednak zdobywanie kolejnych etapów cieszyło mnie zaskakująco krótko, a w tle pojawił się stres, ogromny stres o przyszłość. Fatalna dieta, brak czasu na aktywność, brak czasu na sen. Nie muszę dodawać jak wyglądało moje zdrowie.

 

Doszłam do momentu, w którym moją drabinę kariery zaczęłam rozbierać i budować na nowo, ale na bazie nowych reguł i nowych wyzwań. RECYKLING. Powstała o wiele stabilniejsza i krótsza drabina w dodatku z linkami asekuracyjnymi;) Nagle nie było wyścigu, czas nie istniał, a każdy zdobyty szczebel był o wiele cenniejszy i sprawiał, że cieszyłam się z niego o wiele, wiele bardziej.

 

Zobaczyłam, że nie liczy się wpis do CV, nie liczy się nazwa stanowiska, ale doświadczenie i duma z własnych dokonań. Samodoskonalenie się, bycie świadomym życia, empatycznym człowiekiem.

Moja znajoma Sylwia opowiedziała ostatnio, jak została z zaskoczenia zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną do ogromnej odzieżowej korporacji na stanowisko grafika komputerowego. Za sporym biurkiem siedziało kilka osób, które zadawały pytania, brzmiące wydumanie, wręcz trudno… jednak dzięki spokojowi ducha Sylwia zdała sobie sprawę, że pytania dotyczą rzeczy, które robi ot tak w kilka sekund, tylko nie zdawała sobie sprawy, że można to tak ładnie nazwać! Mimo, że nie mówiła tym samym korporacyjnym językiem ale językiem umiejętności wywołała zachwyt u rekruterów.

 

Bycie szczerym z samym sobą, podążanie za swoimi marzeniami i pokonywanie z szacunkiem kolejnych wyzwań jest fundamentem kariery. Nie ważne, czy masz własną firmę, czy pracujesz jako etatowy pracownik, ważne abyś czuł, że to co robisz przynosi Ci korzyści niefinansowe, ale poczucie samodoskonalenia.

 

Dziękuje Facebooku za przypomnienie, jak wiele zmieniło się przez ten ostatni rok! Jestem wdzięczna, że przeszłam tak długą drogę i mogę działać całym sercem w projekcie, który jest moim dzieckiem. Jeszcze tyle przede mną! Aż nie mogę się doczekać:)

 


Autor: Dorota Kowalska

Heart2Art  

Dorota Kowalska

Magdalena Knapczyńska

Grzegorz Raubo

Justyna Kolbuch

Edyta Girgiel


ZNAJDŹ NAS:


BĄDŹ NA BIEŻĄCO